Fot. KNELSEN PolskaFot. KNELSEN Polska

W przypadku budownictwa jednorodzinnego wciąż zdecydowana większość inwestorów popełnia ten sam błąd: myśli o energooszczędności dopiero na etapie budowy lub – co gorsza – po jej zakończeniu. Tymczasem realna optymalizacja zużycia energii zaczyna się znacznie wcześniej, czyli jeszcze przed zakupem działki. To właśnie na tym etapie zapadają decyzje, które mogą przesądzić o późniejszych kosztach eksploatacyjnych budynku, liczonych w dziesiątkach tysięcy złotych w skali kilkunastu lat.

Certyfikowani Projektanci/Doradcy Budownictwa Pasywnego, szkoleni w Polsce przez Akademię Zdrowego Budownictwa, z ramienia Instytutu Budownictwa Pasywnego w Darmstadt, zwracają uwagę, że ich rola nie ogranicza się do oceny gotowego projektu. Ich zadaniem jest kompleksowe prowadzenie inwestora przez cały proces – od wyboru lokalizacji, przez projekt, aż po wykonawstwo i optymalizację systemów instalacyjnych.

Najbardziej optymalna sytuacja zakłada, że inwestor analizuje kilka potencjalnych działek i dopiero na podstawie parametrów energetycznych – takich jak nasłonecznienie, orientacja względem stron świata czy możliwości zagospodarowania – podejmuje decyzję zakupową. W praktyce jednak inwestorzy trafiają do specjalistów zbyt późno, co oznacza, że osiągnięcie tego samego efektu energetycznego wymaga znacznie wyższych nakładów finansowych – mówi Michał Michałowicz, ekspert w dziedzinie budownictwa energooszczędnego i pasywnego z firmy KNELSEN Polska oraz Certyfikowany Mistrz Budownictwa Pasywnego i Energooszczędnego.

Energooszczędność w blokach i domach – dwie różne rzeczywistości

Analizując zużycie energii, należy wyraźnie oddzielić budownictwo jednorodzinne od wielorodzinnego. W przypadku mieszkań w blokach, zrealizowanych szczególnie w oparciu o stare warunki techniczne lub przed gruntową modernizacją, możliwości ingerencji użytkownika są ograniczone – nie ma on realnego wpływu na parametry energetyczne całego budynku. Jedyne działania optymalizacyjne dotyczą codziennych nawyków, takich jak sposób wentylacji pomieszczeń. Wciąż powszechnym błędem jest długotrwałe uchylanie okien, które prowadzi do niekontrolowanej utraty ciepła lub przyspiesza proces przegrzewania.

Znacznie bardziej efektywne – i potwierdzone praktyką – jest intensywne, krótkotrwałe wietrzenie poprzez otwarcie okien „na przestrzał” na około trzy minuty, co pozwala wymienić powietrze bez istotnego wychładzania przegród w ziemie lub wprowadzenia gorących mas powietrza w okresie letnim. W skali całego budynku wielorodzinnego efekt ten może być jednak niezauważalny albo prowadzić do efektu skali, co dodatkowo ogranicza przewidywalność wpływu „pojedynczego użytkownika” na bilans energetyczny całego budynku. Aby takie ryzyko braku przewidywalności całkowicie wyeliminować, proces projektowy i wykonawczy powinien zakładać przynajmmniej wykorzystanie rozwiązań z budynków pasywnych: kontrolowaną wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła/ chłodu, wysoką szczelność powietrzną i parametry wszystkich przegród zewnętrznych – wskazuje Michał Michałowicz, ekspert w dziedzinie budownictwa energooszczędnego i pasywnego z firmy KNELSEN Polska oraz Certyfikowany Mistrz Budownictwa Pasywnego i Energooszczędnego.

W budownictwie jednorodzinnym sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Tutaj inwestor ma pełną kontrolę nad parametrami energetycznymi budynku, jednak warunkiem skutecznych działań jest wykonanie audytu energetycznego. Dopiero szczegółowa analiza pozwala wskazać miejsca rzeczywistych strat energii, które często są inne, niż intuicyjnie zakładają właściciele nieruchomości.

Nieszczelności zamiast mostków – gdzie naprawdę ucieka energia?

W debacie publicznej dominującym pojęciem pozostają mostki termiczne, jednak w praktyce ich znaczenie jest często przeceniane. Mostek termiczny powstaje naturalnie w miejscach łączenia różnych materiałów i – choć wpływa na bilans energetyczny – nie stanowi jedynego źródła strat. Kluczowym problemem jest także szczelność budynku.

Straty energii wynikające z niekontrolowanej infiltracji powietrza są niewspółmiernie większe niż te związane z przenikaniem przez przegrody. W praktyce oznacza to, że nawet bardzo dobrze zaizolowany budynek może generować wysokie koszty ogrzewania, jeśli jego powłoka powietrzna nie jest szczelna. Szczególnie newralgiczne są miejsca, których inwestorzy często nie biorą pod uwagę – jak połączenia stropodachu. To właśnie tam ciepłe powietrze, unoszące się ku górze, może niekontrolowanie uciekać na zewnątrz, podczas gdy do wnętrza napływa zimne powietrze, wymagające ponownego ogrzania. Proces ten powtarza się cyklicznie, generując stałe straty energii i podnosząc rachunki za ogrzewanie. Obrazowo można to porównać do naczynia: zwiększanie grubości jego ścian niewiele zmieni, jeśli posiada ono liczne nieszczelności. W takim przypadku to właśnie „dziury”, a nie materiał, decydują o skali strat. Analogicznie w budynku – eliminacja nieszczelności przynosi znacznie większe efekty niż dokładanie kolejnych warstw izolacji – wyjaśnia ekspert w dziedzinie budownictwa energooszczędnego i pasywnego z firmy KNELSEN Polska oraz Certyfikowany Mistrz Budownictwa Pasywnego i Energooszczędnego.

Diagnostyka budynku: pomiary zamiast intuicji

Skuteczna poprawa efektywności energetycznej wymaga precyzyjnej diagnostyki. Najczęściej stosowanym narzędziem jest badanie termowizyjne, które pozwala zobrazować różnice temperatur na powierzchni przegród. Jednak sama wizualizacja nie daje odpowiedzi na pytanie o przyczynę problemu. Interpretacja wyników wymaga wiedzy eksperckiej – podobnie jak w przypadku badań medycznych, gdzie sam odczyt wyników bez odpowiedniego kontekstu jest niewystarczający.

Znacznie bardziej miarodajnym narzędziem jest test szczelności budynku, czyli tzw. próba ciśnieniowa (Blower Door Test). Badanie to pozwala określić skalę niekontrolowanej wymiany powietrza oraz precyzyjnie zlokalizować miejsca nieszczelności. W praktyce często stosuje się również testy zadymiania, które pokazują rzeczywisty tor przepływu powietrza – zdarza się bowiem, że nieszczelność zlokalizowana na jednej kondygnacji ujawnia się w zupełnie innym miejscu budynku. To właśnie dzięki takim badaniom możliwe jest zaplanowanie skutecznych działań naprawczych – mówi Michał Michałowicz z firmy KNELSEN Polska.

W praktyce oznacza to jedno: o efektywności energetycznej budynku nie decyduje pojedynczy element, lecz suma decyzji podejmowanych na różnych etapach inwestycji – często jeszcze zanim powstanie pierwszy szkic projektu. To właśnie dlatego tak istotne jest odejście od intuicyjnego myślenia na rzecz podejścia opartego na analizie, danych i współpracy z ekspertami.

Energooszczędność nie więc dodatkiem do inwestycji, który można wdrożyć w dowolnym momencie. To fundament, który – jeśli zostanie właściwie zaprojektowany – pozwala uniknąć kosztownych kompromisów w przyszłości i realnie wpływa na ekonomię użytkowania budynku przez kolejne dekady – podsumowuje ekspert KNESLEN Polska.

Więcej informacji na temat szkoleń, które pozwalają zdobyć tytuł Mistrza Budownictwa Pasywnego i Energooszczędnego, kompetencje oraz certyfikację niezbędną do pracy przy budynkach pasywnych i energooszczędnych – zarówno nowych, jak i poddawanych modernizacji – można znaleźć pod adresem:

KNELSEN Polska oferuje nowoczesne konsole montażowe do okien oraz drzwi, które ułatwiają instalację stolarki aluminiowej, PCV i drewnianej w obiektach energooszczędnych oraz pasywnych. Konsole zapewniają przede wszystkim szybką i prostą instalację oraz eliminację ryzyka powstawania mostków cieplnych. Akcesoria zostały wielokrotnie przebadane pod kątem ich wytrzymałości na obciążenie wiatrem, a także odporności na włamanie.

Źródło: KNELSEN Polska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *