Znikający wykres produkcji, komunikat „offline” i brak nowych danych w aplikacji łatwo pomylić z awarią instalacji. Tymczasem połączenie falownika z internetem służy przede wszystkim do monitorowania i przesyłania informacji. W typowej instalacji utrata Wi-Fi sama w sobie nie oznacza więc, że panele przestały produkować energię.
Najprościej wyobrazić sobie dwie działające obok siebie funkcje. Pierwsza odpowiada za fizyczną pracę fotowoltaiki: energia z modułów trafia do falownika i jest przekształcana z prądu stałego na przemienny. Druga to komunikacja – urządzenie wysyła dane o swojej pracy do serwera producenta, a stamtąd trafiają one do aplikacji użytkownika.
Awaria jednej z tych funkcji nie musi oznaczać problemu z drugą. Falownik może normalnie pracować, podczas gdy telefon pokazuje dane sprzed kilku godzin.
Internet nie napędza falownika
W typowej domowej instalacji podstawowa praca falownika w systemie fotowoltaicznym nie wymaga stałego dostępu do internetu. Urządzenie kontroluje stronę DC połączoną z panelami, przetwarza energię na prąd przemienny i nadzoruje parametry potrzebne do bezpiecznej współpracy z siecią.
Połączenie internetowe służy przede wszystkim do monitoringu i funkcji zdalnych. Dzięki niemu użytkownik może na ekranie telefonu zobaczyć moc chwilową, uzysk z danego dnia, historię produkcji czy informacje diagnostyczne. W bardziej rozbudowanych systemach niektóre dodatkowe usługi lub funkcje sterowania mogą jednak wymagać dostępu do internetu, dlatego zachowanie konkretnej instalacji zawsze zależy od jej konfiguracji.
Jeśli standardowy falownik straci łączność z domową siecią Wi-Fi, sama konwersja energii nie musi zostać przerwana. Powód utraty komunikacji bywa bardzo prosty: wymiana routera, zmiana hasła lub nazwy sieci, awaria internetu albo zbyt słaby sygnał w garażu czy pomieszczeniu technicznym.
Status „offline” mówi przede wszystkim o komunikacji
Komunikat wyświetlany przez aplikację trzeba czytać zgodnie z jego znaczeniem. Jeśli platforma informuje, że instalacja jest offline, najczęściej oznacza to, że od pewnego czasu nie otrzymała nowych danych.
Nie jest to jeszcze potwierdzenie zatrzymania falownika. Najpierw trzeba ustalić, co pokazuje samo urządzenie. W zależności od modelu mogą służyć do tego diody, wyświetlacz albo lokalne połączenie ze smartfonem. Producenci stosują różne rozwiązania, dlatego znaczenie konkretnych sygnałów najlepiej sprawdzać w instrukcji danego falownika.
Jeżeli urządzenie wskazuje aktualną moc i normalny stan pracy, a jedynym problemem jest brak transmisji danych do aplikacji, źródła kłopotu należy szukać przede wszystkim po stronie komunikacji.
Sytuacja wygląda inaczej, gdy falownik jednocześnie sygnalizuje błąd, pokazuje zerową produkcję w dobrych warunkach nasłonecznienia albo zgłasza nieprawidłowe parametry instalacji. Wtedy utrata Wi-Fi może być jedynie drugim, niezależnym problemem.
Brak internetu nie jest tym samym co brak napięcia w sieci
To rozróżnienie ma szczególne znaczenie w fotowoltaice. Dom może stracić dostęp do internetu, a jednocześnie pozostać normalnie podłączony do sieci elektroenergetycznej. W takich warunkach standardowy falownik sieciowy może nadal pracować.
Zupełnie inaczej jest przy awarii sieci energetycznej. Typowa instalacja on-grid nie przechodzi automatycznie w tryb samodzielnego zasilania budynku. Falownik musi kontrolować obecność i parametry sieci, a po jej zaniku standardowy układ wyłącza generację po stronie AC zgodnie z wymaganiami bezpieczeństwa.
Wyjątkiem są odpowiednio zaprojektowane i skonfigurowane systemy wyposażone w funkcję zasilania rezerwowego lub pracy wyspowej. W takim przypadku sposób działania podczas awarii zależy od zastosowanego falownika, magazynu energii, układu przełączającego oraz konfiguracji całej instalacji.
Dlatego sam fakt, że na dachu w pełnym słońcu znajdują się panele, nie oznacza jeszcze możliwości zasilania urządzeń podczas przerwy w dostawie energii. Tę kwestię szerzej wyjaśnia artykuł o awaryjnym zasilaniu domu podczas zaniku prądu.
Internet i sieć elektroenergetyczna pełnią więc w instalacji zupełnie inne role. Pierwszy pozwala między innymi obserwować system zdalnie. Druga jest dla klasycznego falownika sieciowego częścią warunków jego normalnej pracy.
Aplikacja może nie pokazać tego, co rzeczywiście wydarzyło się na dachu
Problematyczne bywa również interpretowanie wykresów po odzyskaniu połączenia. To, czy brakujące dane zostaną później uzupełnione, zależy od konkretnego urządzenia i sposobu działania platformy monitorującej.
Niektóre systemy przechowują dane lokalnie przez określony czas i po ponownym uzyskaniu dostępu do internetu mogą przesłać część lub całość brakujących informacji. W innych rozwiązaniach sposób zachowania może być inny. Z tego względu luka na wykresie nie jest sama w sobie dowodem na to, że przez ten okres instalacja niczego nie wyprodukowała.
Podobnie nie należy traktować aplikacji jako jedynego źródła diagnozy problemów elektrycznych. Jeśli urządzenie rzeczywiście zatrzymuje produkcję, przyczyną mogą być na przykład parametry sieci. Osobnym przypadkiem jest sytuacja, gdy falownik wyłącza się przy zbyt wysokim napięciu. Wtedy sprawny internet pomaga zobaczyć komunikaty i historię zdarzeń, lecz nie wpływa na samą przyczynę wyłączenia.
Przy magazynie energii jest więcej połączeń do sprawdzenia
Prosta instalacja z falownikiem stringowym jest pod tym względem łatwiejsza do oceny. Bardziej rozbudowane układy mogą obejmować magazyn energii, licznik komunikujący się z falownikiem, system zarządzania energią, ładowarkę samochodu czy automatykę domową.
Część komunikacji pomiędzy tymi urządzeniami odbywa się lokalnie i nie wymaga dostępu do internetu. Nie oznacza to jednak, że wszystkie funkcje każdego systemu pozostaną dostępne po utracie połączenia z chmurą. Zależy to od konstrukcji konkretnego zestawu i sposobu jego konfiguracji.
Dlatego w instalacjach hybrydowych trzeba rozróżniać co najmniej trzy poziomy: fizyczną produkcję energii, lokalną komunikację pomiędzy urządzeniami oraz dostęp do usług internetowych. Samo działanie takich układów szerzej opisujemy w materiale o magazynach energii współpracujących z fotowoltaiką.
Gdy znika wykres, najlepiej zacząć od najprostszych rzeczy
Jeżeli instalacja niespodziewanie przestaje być widoczna online, pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie domowej sieci. Czy router działa? Czy inne urządzenia mają dostęp do internetu? Czy ostatnio zmieniano hasło, nazwę Wi-Fi, operatora albo sam router? Takie zdarzenia często wystarczają, aby falownik stracił zapisane wcześniej połączenie.
Następnie można sprawdzić stan urządzenia w sposób przewidziany przez producenta. Jeśli falownik normalnie pracuje, problem prawdopodobnie dotyczy samego monitoringu. Ponowne konfigurowanie połączenia należy przeprowadzać według instrukcji konkretnego modelu, ponieważ procedury różnią się między producentami.
Jeśli natomiast oprócz utraty łączności pojawia się alarm, kod błędu albo brak produkcji mimo odpowiednich warunków, sytuację trzeba traktować szerzej niż jako problem z Wi-Fi.
Zniknięcie instalacji z telefonu nie oznacza więc automatycznie zniknięcia energii z paneli. Aplikacja pokazuje to, co otrzymała od falownika. Gdy komunikacja zostanie przerwana, najpierw tracimy właśnie ten podgląd — a dopiero sprawdzenie samego urządzenia pozwala stwierdzić, czy fotowoltaika rzeczywiście przestała pracować.
