Krzysztof Jedlak, Rzecznik Prasowy Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego, fot. GUSKrzysztof Jedlak, Rzecznik Prasowy Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego, fot. GUS

Dane Głównego Urzędu Statystycznego trafiają do mediów, analiz, raportów i publicznej debaty, ale zanim zostaną opublikowane, przechodzą długą drogę. Krzysztof Jedlak, rzecznik prasowy prezesa GUS, opowiada o pracy urzędu od środka — o źródłach informacji, rejestrach publicznych, badaniach, sprawozdaniach oraz codziennym kontakcie z mediami. W rozmowie pojawia się także temat budownictwa oraz roli statystyki publicznej jako źródła sprawdzonych danych w obiegu publicznym. Rozmawia Łukasz Augustyński.

Kiedy i jak rozpoczęła się Pana przygoda z Głównym Urzędem Statystycznym?

Moja przygoda z GUS-em trwa krótko, sześć miesięcy, ale jest ekscytująca (śmiech). Od pewnego czasu rozglądałem się za nową pracą, w której mógłbym połączyć kompetencje i doświadczenie wyniesione z mediów z zainteresowaniami dotyczącymi ekonomii. Dowiedziałem się wówczas, że GUS szuka kogoś, kto wie, jak działają media i jednocześnie nie wpada w panikę, gdy rozmowa schodzi na gospodarkę (śmiech).

Postanowiłem spróbować, choć miałem poważne obawy. Lubię liczby. Nauczyłem się liczyć, zanim potrafiłem czytać i pisać. Zdawałem matematykę na maturze, choć nie musiałem, bo na skromnym szkolnym poziomie nie sprawiała mi problemów. Prawda jest jednak taka, że to wszystko nic nie znaczy. Nie jestem matematykiem, nie zajmowałem się ekonometrią, nie studiowałem statystyki. Stąd brały się moje obawy.

Udało mi się wygrać konkurs. Przeważyło, jak sądzę, moje doświadczenie i znajomość potrzeb mediów. Ostatecznie powierzono mi funkcję rzecznika prasowego prezesa GUS. Na szczęście codziennie spotykam tutaj znakomitych i życzliwych ekspertów, od których można się bardzo dużo nauczyć.

Co najbardziej zaskoczyło Pana w pracy rzecznika prasowego GUS, gdy spojrzał Pan na statystykę publiczną od środka?

To były same pozytywne niespodzianki. Spodziewałem się tego – ale jednak co innego przypuszczać, a co innego się o tym przekonać, jak wiele niezwykle kompetentnych osób tutaj pracuje i z jakim zaangażowaniem. Po drugie, jak bogatą kopalnią ciekawych danych i informacji jest GUS. Miałem o tym pewne pojęcie wcześniej, ale rozmiar tej kopalni i jej bogactwo okazały się jeszcze większe, niż sądziłem.

Rzecznik GUS musi tłumaczyć liczby, komunikować dane mediom i reagować na bieżące pytania. Co w tej pracy jest dziś najważniejsze: tempo, precyzja czy umiejętność przekładania statystyki na prosty język?

Wszystkie te elementy są ważne. Najczęściej powinny i muszą występować łącznie. Szybkość jest wpisana w naturę obiegu danych i informacji, zwłaszcza mających znaczenie rynkowe. Staramy się jak najszybciej i jak najpełniej odpowiadać na potrzeby mediów, w tym na pytania dziennikarzy. Staramy się też jak najszybciej publikować nasze dane. Przekazujemy, przykładowo, tak zwany szybki szacunek inflacji, a dopiero potem ostateczną informację na ten temat. Robimy to po to, żeby wszyscy jak najprędzej wiedzieli, co się dzieje w kluczowych obszarach gospodarki.

Szybkość nie może jednak oznaczać kompromisów w sprawie jakości i precyzji. Wszystkie nasze dane są istotne i tutaj nie ma pola do ustępstw. Także informacje dla mediów muszą być przekazywane szybko, ale też muszą być precyzyjne – bezbłędne.

Język ma ogromne znaczenie. Powinien być jasny, komunikatywny i klarowny. To jednak nie wszystko. Potrzebny jest także kontekst i spojrzenie na dane w szerszym ujęciu – by były bardziej zrozumiałe i by unikać ryzyka ich błędnej interpretacji. Zapewniają to m.in. nasze raporty i analizy, publikowane niezależnie od informacji sygnalnych dotyczących poziomu poszczególnych wskaźników. Szczerze je polecam.

Skąd biorą się dane GUS? Kto je przekazuje, jaką drogę przechodzą i co dzieje się z nimi, zanim zostaną opublikowane?

Staramy się pozyskiwać i integrować dane z wielu różnych źródeł, aby mieć najpełniejszy, najgłębszy i najbardziej precyzyjny obraz sytuacji.

Sięgamy do zasobów i rejestrów publicznych. Robimy to również po to, aby nie obciążać zbytecznie obowiązkami sprawozdawczymi osób i podmiotów gospodarczych. Nie wszystko da się jednak pozyskać z rejestrów. W zależności od charakteru potrzebnych informacji, prowadzimy również badania wśród respondentów albo zwracamy się do podmiotów, na przykład przedsiębiorstw, o wypełnienie i przekazanie odpowiednich sprawozdań.

Przykładem może być trwające „Europejskie badanie warunków życia ludności” czy rozpoczynające się 1 czerwca badanie „Zintegrowane statystyki dotyczące gospodarstw rolnych”, które obejmie 120 tysięcy gospodarstw rolnych w Polsce. Innym przykładem jest systematyczne badanie budżetów gospodarstw domowych, bez którego nie moglibyśmy np. skonstruować precyzyjnego, odzwierciedlającego rzeczywistość, koszyka inflacyjnego.

Badania prowadzone są za pośrednictwem naszych ankieterów, osobiście lub telefonicznie. Czasem możliwy jest także samospis, czyli samodzielne wypełnienie formularza na stronie internetowej.

Bardzo ważnym źródłem pozostają sprawozdania przesyłane przez przedsiębiorstwa i inne zobowiązane do tego podmioty. Rozumiemy, że takie obowiązki angażują czas przedsiębiorców, dlatego staramy się, aby było ich jak najmniej. Tam, gdzie to możliwe, chcemy zastępować sprawozdania innymi źródłami. Nadal jednak są niezbędne.

Chodzi o dobro wspólne. Warto ponieść tę cenę, aby lepiej widzieć i rozumieć to, co dzieje się w życiu społecznym i gospodarce. Potrzebujemy danych od przedsiębiorców, ale w zamian oferujemy dane, które są potrzebne gospodarce. Chcemy też przygotowywać więcej produktów we współpracy z biznesem i dla niego. Systematycznie pogłębiamy i rozwijamy tę współpracę.

Pojawiają się także nowe źródła. Mam na myśli na przykład współpracę z operatorami telekomunikacyjnymi czy operatorami kart płatniczych. Tworzymy fora wymiany danych. Chcemy uzyskiwać jak najbardziej precyzyjny obraz sytuacji wszędzie tam, gdzie dotychczasowe źródła okazują się niewystarczające albo nie zaspokajają naszych ambicji dotyczących aktualności, kompleksowości i kompletności danych.

Jaką rolę pełnią dane GUS dotyczące budownictwa?

W przypadku budownictwa trzeba pamiętać, że różne dane są ważne dla różnych grup odbiorców. Dla osoby budującej mieszkanie albo dom szczególnie istotne może być to, co dzieje się z cenami produkcji budowlano-montażowej. Dla kogoś, kto śledzi rynek nieruchomości, ważniejsze mogą być informacje o liczbie transakcji lub cenach albo o pozwoleniach na budowę, rozpoczętych inwestycjach czy też mieszkaniach oddanych do użytkowania.

Jeżeli ktoś analizuje koniunkturę w budownictwie, bo pracuje w tej branży albo z nią współpracuje, zapewne patrzy na szerszy zestaw wskaźników. Z kolei osoby monitorujące gospodarkę często zwracają uwagę na wielkość produkcji budowlano-montażowej, bo pokazuje ona m.in., co dzieje się z inwestycjami.

Trudno więc wskazać jedną hierarchię ważności. Budownictwo jest tak istotną branżą, że wszystkie te informacje są pilnie śledzone.

Jak ważny jest kontekst przy opisywaniu danych GUS dotyczących budownictwa, mieszkań i cen?

Dane dotyczące budownictwa są wnikliwie analizowane, omawiane i komentowane. Czasami zdarza się jednak, że w swobodnych dyskusjach, na przykład w mediach społecznościowych, pojawiają się wątpliwości dotyczące sposobu rozumienia konkretnych informacji. Przykładem jest spór o to, czy publikowana przez nas cena jednego metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego oddanego do użytkowania obejmuje koszt zakupu gruntu.

W takich sytuacjach staramy się wyjaśniać, przypominać metodologię, wskazywać metodykę, podawać dodatkowe informacje, rozwiewać wątpliwości i odpowiadać na pytania. Chodzi o to, aby dane nie tylko były znane, ale też dobrze rozumiane. Kontekst zawsze jest bardzo ważny.

Czy GUS wykorzystuje dziś sztuczną inteligencję albo narzędzia automatyzacji w analizie, porządkowaniu, prezentowaniu lub komunikowaniu danych?

Tak, korzystamy z mechanizmów uczenia maszynowego i ze sztucznej inteligencji. Zajmują się tym głównie nasi informatycy. Stosujemy takie rozwiązania tam, gdzie podnoszą efektywność procesów i jednocześnie są całkowicie bezpieczne.

Dziś, wedle mojej wiedzy, dotyczy to przede wszystkim gromadzenia i przetwarzania danych, ale plany są szersze. Mamy w organizacji Akademię Data Science, która jest naszą awangardą technologicznych przemian. Wspominałem też o forach wymiany danych i współpracy z ośrodkami zagranicznymi, między innymi w zakresie Big Data. Przykładem może być współdziałanie z ekspertami z Korei Południowej w obszarze monitorowania turystyki.

Powiem też coś przekornie: my korzystamy i będziemy szerzej korzystać ze sztucznej inteligencji, ale chcielibyśmy, aby sztuczna inteligencja częściej korzystała z efektów naszej pracy. Na pytanie o to, czy wspomniana już cena jednego metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego oddanego do użytkowania obejmuje koszt zakupu gruntu, AI z pewnością będzie udzielać nam fałszywej odpowiedzi – sprawdziłem. Wiemy, że sztuczna inteligencja potrafi zmyślać i ma halucynacje.

Bardzo ładnie ujął to prezes GUS, mówiąc, że chcemy być środkiem antyhalucynogennym. Chcielibyśmy być źródłem informacji pierwszego wyboru także dla sztucznej inteligencji. Właśnie po to, aby w obszarze, którym się zajmujemy, dezinformacja i fake news nie miały szans.

Skoro mówimy o automatyzacji i nowych sposobach pracy z danymi, spójrzmy kilka lat naprzód: jak za pięć lat, w 2031 roku może wyglądać komunikacja GUS z mediami i obywatelami?

Chciałbym, żeby była jeszcze bardziej intensywna, znacznie bardziej. W GUS zależy nam na tym – jak już mówiłem – aby dane były publikowane jak najszybciej, ale bez kompromisów dotyczących jakości, wiarygodności i rzetelności. Myślę, że będzie więcej rozwiązań automatyzujących przepływ informacji i ułatwiających ich szybkie, wygodne wyszukiwanie w naszych bazach i zasobach oraz przetwarzanie. Chcemy, aby każdy, kto szuka ważnych danych, mógł je bez problemu odnaleźć i wzbogacić o interesujące go informacje. Będziemy wzmacniać wszystko, co służy naszym interesariuszom. Zależy nam, aby wszyscy odbiorcy wiedzieli, jak ważną i pożyteczną pracę wykonujemy, oraz żeby korzyści z tej pracy były dla nich jak najłatwiej dostępne.

Nie wiem, czy w tej perspektywie, ale wyobrażam też sobie, że …w ogóle nie będę potrzebny (śmiech). AI już bez żadnych halucynacji odpowie na każde, nawet najbardziej wymyślne, pytanie, doda kontekst, sporządzi porównania, wykresy i infografiki, objaśni metodologię, wskaże, jak poprawnie interpretować dane, rozwieje wszystkie wątpliwości. No i oczywiście bez tremy udzieli wywiadu (śmiech).

Krzysztof Jedlak
Krzysztof Jedlak, rzecznik prasowy Prezesa GUS fot. GUS

Po godzinach: 5 krótkich pytań

Lżejsza, bardziej osobista część rozmowy, która pozwala zobaczyć rozmówcę nie tylko przez pryzmat zawodowej roli, lecz także codziennych wyborów, inspiracji i sposobów na złapanie dystansu.

1

Książka, do której chętnie Pan wraca?

Żartobliwie mógłbym odpowiedzieć, że książka, do której ostatnio najczęściej wracam, to rocznik statystyczny. Ale oczywiście jest też wiele, wiele innych. Przykładowo jedna z ukochanych to „Mistrz i Małgorzata”.

2

Film, który zrobił na Panu szczególne wrażenie?

Jest ich całe mnóstwo, więc wskazanie jednego nie jest łatwe. Pierwszy, który przychodzi mi do głowy, to „Ojciec chrzestny”. W kontekście obecnej pracy bardziej doceniłem też takie filmy jak „Moneyball”, „Big Short” czy „Piękny umysł” — śmiech.

3

Muzyka, która najczęściej towarzyszy Panu po godzinach?

To zależy od dnia, nastroju i okoliczności. Może to być muzyka klasyczna, Chopin, Mozart, może być Miles Davis albo inny doskonały jazz, a innym razem Peter Gabriel, Pink Floyd lub Dire Straits, niekiedy z kolei Dr. Dre czy Eminem. Pełen przekrój i bardzo różne gatunki muzyczne.

4

Miejsce, w którym najłatwiej Panu złapać dystans?

W podróży. Bardzo chętnie także w kontakcie z przyrodą.

5

Gdyby miał Pan jeden wolny dzień tylko dla siebie, jak najchętniej by go Pan spędził?

Z bardzo dobrą książką, bardzo dobrą muzyką, być może z dobrym filmem, jeśli starczyłoby czasu. Chętnie spędziłbym go też w podróży albo przynajmniej na spacerze, w kontakcie z naturą. Szczerze mówiąc, połączyłbym to jeszcze z dobrym czasem dla rodziny i przyjaciół, więc niekoniecznie byłby to dzień w samotności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *