Polano trafia na dobrze rozgrzany żar, ale zamiast szybko zająć się ogniem zaczyna syczeć. Na jego czole pojawiają się krople lub drobne pęcherzyki, płomień jest słabszy, a spalaniu towarzyszy więcej dymu. Taki obraz często wskazuje na zbyt dużą zawartość wody w drewnie. Na podstawie samego dźwięku lub wyglądu nie da się jednak określić jego wilgotności w procentach — do tego potrzebny jest pomiar.
Skąd bierze się syczenie drewna?
Woda znajduje się nie tylko na powierzchni polana, ale również w jego strukturze. Po umieszczeniu drewna w rozgrzanym palenisku zawarta w nim wilgoć zaczyna się ogrzewać i odparowywać. Para wydostająca się przez pory oraz pęknięcia może powodować charakterystyczne syczenie i skwierczenie.
Przy mocno wilgotnym kawałku na przekroju mogą pojawić się krople lub drobne pęcherzyki. Potocznie mówi się wtedy, że drewno „pieni się”. Jest to szczególnie niepokojące, gdy polano jednocześnie trudno się rozpala, mocno dymi i potrzebuje intensywnego ognia z sąsiednich szczap, aby podtrzymać spalanie.
Nie każdy trzask oznacza jednak zbyt wysoką wilgotność. Drewno podczas ogrzewania naturalnie pęka, a gatunki zawierające więcej żywicy mogą zachowywać się w ogniu bardziej gwałtownie. Znacznie bardziej charakterystyczne dla mokrego opału jest dłuższe syczenie połączone z widocznym wydostawaniem się wilgoci.
Syczenie nie zastępuje pomiaru
Na podstawie zachowania jednego polana w kominku nie można wiarygodnie stwierdzić, czy jego wilgotność wynosi 22, 30 czy 40 proc. Syczenie jest sygnałem ostrzegawczym, ale dokładniejszą odpowiedź daje dopiero wilgotnościomierz do drewna.
W przypadku drewna opałowego praktycznym punktem odniesienia jest wilgotność wynosząca około 20 proc. lub mniej. Taki opał łatwiej się rozpala i pozwala uzyskać stabilniejsze spalanie. Zawartość wody wpływa również na ilość energii, którą można wykorzystać do ogrzewania, co ma znaczenie przy porównywaniu wartości opałowej drewna i innych paliw stałych.
Pomiar powinien być wykonywany zgodnie z instrukcją konkretnego miernika. Najlepiej rozłupać polano i przyłożyć elektrody do świeżo odsłoniętego wnętrza zamiast badać jedynie korę lub zewnętrzną powierzchnię. Dobrze też sprawdzić kilka kawałków pobranych z różnych miejsc stosu. Jeden suchy element nie świadczy jeszcze o właściwej wilgotności całej partii.
Woda pochłania część energii
Wilgotny opał nie jest problemem wyłącznie dlatego, że trudniej go rozpalić. Zanim drewno zacznie prawidłowo się spalać, część energii musi zostać wykorzystana do ogrzania i odparowania zawartej w nim wody. W rezultacie mniej ciepła pozostaje do ogrzewania pomieszczenia.
Mokre polana mogą także obniżać temperaturę w palenisku, palić się mniej stabilnie i zwiększać zadymienie. Dokładanie kolejnych mokrych szczap nie rozwiązuje problemu. Może natomiast prowadzić do długotrwałego spalania w niekorzystnych warunkach.
Znaczenie ma również sposób obsługi kominka. Nadmierne ograniczanie dopływu powietrza tylko po to, aby opał palił się jak najdłużej, może pogorszyć jakość spalania. Urządzenie powinno pracować zgodnie z instrukcją producenta i z paliwem odpowiadającym jego wymaganiom.
Wilgotne drewno sprzyja powstawaniu osadów
Niższa temperatura spalania oraz większa ilość dymu mogą przyspieszać powstawanie osadów w kominku i przewodzie kominowym. Objawem nieprawidłowego spalania bywa również szybko brudząca się szyba.
Nie każde zabrudzenie komina oznacza jednak, że przyczyną jest wyłącznie mokry opał. Znaczenie mają również ciąg kominowy, dostęp powietrza, sposób użytkowania urządzenia, konstrukcja instalacji oraz regularność czyszczenia. Wilgotne drewno jest jednym z czynników, które mogą pogarszać warunki spalania. Więcej na temat zagrożeń związanych z osadami można przeczytać w materiale o bezpieczeństwie komina i zapobieganiu pożarom sadzy.
Odpowiednio wysuszone paliwo ma znaczenie niezależnie od rodzaju urządzenia. Dotyczy to zarówno klasycznych wkładów kominkowych i pieców, jak i kominków kaflowych.
Drewno mokre na zewnątrz nie musi być mokre w środku
Trzeba rozróżnić dwa przypadki. Dobrze wysuszone polano pozostawione na deszczu może mieć wilgotną powierzchnię, podczas gdy jego wnętrze nadal pozostaje odpowiednio suche. Inaczej zachowuje się drewno świeże albo niedostatecznie sezonowane, w którym duża ilość wody znajduje się w całym przekroju.
Dlatego pomiar wykonany tylko na zewnątrz może być mylący. Gdy stan opału budzi wątpliwości, najlepiej rozłupać kawałek i sprawdzić świeżo odsłonięte drewno.
Jeśli wcześniej wysuszone szczapy zamokły podczas transportu lub krótkotrwałego przechowywania, można pozostawić je w przewiewnym miejscu, aby powierzchnia wyschła. Znacznie więcej czasu będzie potrzebowało drewno, które od początku nie zostało odpowiednio wysuszone.
Co zrobić, gdy drewno w kominku syczy?
Jeżeli pomiary wykonane na kilku świeżo rozłupanych polanach wskazują wilgotność przekraczającą około 20 proc., rozsądniej odłożyć taką partię do dalszego suszenia niż wykorzystywać ją jako podstawowy opał. Szczapy powinny być ułożone w sposób umożliwiający swobodny przepływ powietrza, odizolowane od mokrego gruntu i chronione przed opadami od góry. Boków stosu nie należy szczelnie zamykać.
Nie ma jednej liczby miesięcy, po której każde drewno osiągnie odpowiednią wilgotność. Tempo schnięcia zależy między innymi od gatunku, grubości szczap, początkowej zawartości wody, przewiewności miejsca składowania oraz pogody. Z tego powodu informacja, że drewno było „sezonowane przez rok”, jest mniej miarodajna niż rzeczywisty pomiar.
Syczenie, skwierczenie i pojawiające się na polanie krople należy więc traktować jako sygnały, że opał może być zbyt mokry, a nie jako sposób określania jego wilgotności. Pomiar wykonany na świeżo rozłupanym kawałku daje znacznie więcej informacji niż wygląd całego stosu drewna.
