Lipiec 2026 roku przyniósł dane, których nie da się sprowadzić do prostego stwierdzenia, że branża budowlana rośnie albo hamuje. Realna produkcja budowlano-montażowa była niższa niż rok wcześniej, a spadki zanotowano we wszystkich trzech głównych działach budownictwa. Jednocześnie mocno wzrosła produkcja związana z robotami inwestycyjnymi, przybywa projektów mieszkaniowych z pozwoleniami, a ceny wykonawstwa nadal idą w górę.
Remonty ciągną wynik mocno w dół
Największa różnica pojawia się po rozdzieleniu robót na inwestycyjne i remontowe. W lipcu 2026 roku produkcja związana z robotami inwestycyjnymi była o 10,5 proc. wyższa niż rok wcześniej. W tym samym czasie produkcja budowlano-montażowa w pracach o charakterze remontowym spadła aż o 29,8 proc.
Nie jest to wyłącznie miesięczne wahnięcie. Po siedmiu miesiącach roku roboty inwestycyjne były o 9,3 proc. większe niż w analogicznym okresie 2025 roku, natomiast remontowe pozostawały aż 28,3 proc. poniżej ubiegłorocznego poziomu.
To właśnie ten podział najlepiej pokazuje, dlaczego ogólny wynik branży jest niejednoznaczny. Aktywność przy robotach inwestycyjnych rośnie, podczas gdy produkcja związana z pracami remontowymi jest znacznie niższa niż przed rokiem. Z samych statystyk nie wynika jednak, co dokładnie odpowiada za tak głęboką zmianę w tym drugim segmencie, dlatego nie należy sprowadzać jej do jednej przyczyny.
Cała produkcja budowlana pozostaje poniżej ubiegłorocznego poziomu
Mimo dobrego wyniku części inwestycyjnej całkowita produkcja budowlano-montażowa w lipcu była o 2,4 proc. niższa niż rok wcześniej. W porównaniu z czerwcem spadła o 7,6 proc.
Po uwzględnieniu sezonowości różnica pozostaje widoczna. Wynik był niższy o 2,2 proc. rok do roku i o 3,8 proc. względem poprzedniego miesiąca. Dane narastające również nie wskazują, by problem ograniczał się do jednego słabszego lipca: od stycznia do końca lipca produkcja była o 2,5 proc. mniejsza niż w tym samym okresie 2025 roku.
Przy takich zestawieniach szczególnie łatwo pomylić realną skalę robót z ich wartością pieniężną. Produkcja w cenach bieżących była bowiem w lipcu o 3,5 proc. większa niż przed rokiem, choć po wyeliminowaniu wpływu zmian cen otrzymujemy spadek. To jedna z różnic, o których trzeba pamiętać, analizując dane statystyczne dotyczące budownictwa.
Słabszy wynik pojawił się w każdym głównym dziale
Najgorzej w lipcu wypadły roboty budowlane specjalistyczne. Ich produkcja zmniejszyła się o 6,4 proc. rok do roku. W przedsiębiorstwach zajmujących się wznoszeniem budynków wynik był niższy o 1,8 proc., natomiast przy budowie obiektów inżynierii lądowej i wodnej spadek wyniósł 0,2 proc.
Podobną kolejność widać w danych obejmujących siedem miesięcy. Wznoszenie budynków znalazło się 4,5 proc. poniżej poziomu z 2025 roku, roboty specjalistyczne spadły o 2,5 proc., a obiekty inżynierii lądowej i wodnej o 1 proc.
Nie można więc wyjaśnić wyniku całej branży wyjątkowo słabą kondycją tylko jednej jej części. Wszystkie trzy podstawowe segmenty znalazły się poniżej poziomu sprzed roku, choć skala spadków była bardzo różna.
Mniej produkcji nie oznacza tańszego budowania
Drugim mocnym sygnałem są ceny. W lipcu 2026 roku ceny produkcji budowlano-montażowej były o 6,2 proc. wyższe niż rok wcześniej, a tylko względem czerwca zwiększyły się o 1,1 proc.
Największy roczny wzrost zanotowano przy robotach budowlanych specjalistycznych – 7,2 proc. Budowa budynków podrożała o 5,7 proc. i dokładnie taka sama dynamika wystąpiła przy obiektach inżynierii lądowej i wodnej.
W przypadku robót specjalistycznych zestawienie jest szczególnie interesujące: produkcja w lipcu spadła o 6,4 proc., a ceny jednocześnie wzrosły o 7,2 proc. w skali roku. Sam spadek ilości wykonywanych prac nie oznacza więc automatycznego obniżenia cen. Już wcześniejsze dane o cenach w budownictwie wskazywały na utrzymywanie się wzrostowej tendencji.
Mieszkań oddaje się więcej i ruszają kolejne budowy
Na tle całej produkcji budowlano-montażowej sektor mieszkaniowy wysyła bardziej zróżnicowane, a częściowo również wzrostowe sygnały. W pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku oddano do użytkowania 114,1 tys. mieszkań, czyli o 3,2 proc. więcej niż rok wcześniej.
Deweloperzy ukończyli 69,5 tys. mieszkań, poprawiając ubiegłoroczny wynik o 0,8 proc. Inwestorzy indywidualni oddali 40,2 tys., co oznacza wzrost o 4,6 proc. Łącznie obie grupy odpowiadały za 96,1 proc. wszystkich nowych mieszkań.
Rosła też liczba rozpoczynanych inwestycji. Od stycznia do lipca ruszyła budowa 134,8 tys. mieszkań, o 3,3 proc. więcej niż przed rokiem. W przypadku deweloperów było to 81,2 tys. lokali, czyli wzrost o 1,2 proc., a u inwestorów indywidualnych 50,2 tys. – o 4,1 proc. więcej.
Pozwoleń przybywa znacznie szybciej niż rozpoczynanych mieszkań
Największa dynamika pojawia się jeszcze wcześniej w procesie inwestycyjnym. Od stycznia do lipca pozwolenia na budowę lub odpowiednie zgłoszenia obejmowały 172,2 tys. mieszkań. To aż 15,7 proc. więcej niż rok wcześniej.
Szczególnie wyraźna zmiana nastąpiła w segmencie deweloperskim. Pozwolenia obejmowały 113,7 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 20,8 proc. Inwestorzy indywidualni odpowiadali za 53,9 tys. mieszkań, o 8,3 proc. więcej niż przed rokiem.
Różnica między wzrostem liczby mieszkań objętych pozwoleniami o 15,7 proc. a zwiększeniem liczby rozpoczętych mieszkań o 3,3 proc. jest znacząca. Przygotowanych projektów przybywa dużo szybciej niż inwestycji faktycznie wchodzących w etap realizacji. Samo uzyskanie pozwolenia nie przesądza przecież o terminie rozpoczęcia prac. Mechanizm ten był widoczny już przy wcześniejszym wzroście liczby pozwoleń na budowę mieszkań.
Na koniec lipca w trakcie budowy pozostawało około 859,4 tys. mieszkań, o 0,6 proc. więcej niż rok wcześniej. To pokazuje skalę projektów znajdujących się pomiędzy rozpoczęciem robót a przekazaniem gotowych lokali.
Mazowsze pozostaje największym mieszkaniowym placem budowy
Duża część aktywności koncentruje się w kilku województwach. Od stycznia do lipca na Mazowszu oddano około 22,9 tys. mieszkań, pozwolenia dotyczyły 31,7 tys., a budowę rozpoczęto dla 26,6 tys. lokali.
W Małopolsce wartości te wyniosły odpowiednio 11,9 tys., 16,3 tys. i 13 tys., a w województwie śląskim 10,6 tys., 19,4 tys. oraz 12,2 tys.
Lipiec pokazuje więc branżę znacznie bardziej zróżnicowaną, niż sugerowałby sam spadek produkcji o 2,4 proc. Bieżąca realna skala robót jest mniejsza, remonty znajdują się na głębokim minusie, a wykonawstwo drożeje. Równocześnie zwiększa się produkcja przy robotach inwestycyjnych i szybko rośnie liczba mieszkań objętych pozwoleniami. Najbliższe miesiące pokażą, jaka część tej puli rzeczywiście przejdzie do etapu realizacji.
Źródło danych GUS

