Głęboka szczelina nie powinna być automatycznie wypełniana masą uszczelniającą aż do dna. W wielu połączeniach budowlanych znacznie lepiej najpierw umieścić w niej elastyczny sznur podpierający, a dopiero później nałożyć silikon, poliuretan lub odpowiedni uszczelniacz hybrydowy. Ten niepozorny element pomaga nadać spoinie właściwy kształt, ogranicza jej przyczepność do dna i pozwala kontrolować ilość użytej masy.
Uszczelniacz nie powinien wypełniać całej szczeliny
Sznur dylatacyjny, nazywany także sznurem podpierającym, umieszcza się wewnątrz szczeliny przed aplikacją elastycznego uszczelniacza. Najczęściej jest wykonany ze spienionego tworzywa i ma okrągły przekrój. Jego średnicę dobiera się do szerokości połączenia.
Najbardziej widoczną korzyścią jest zmniejszenie zużycia masy. Zamiast wypełniać uszczelniaczem przestrzeń mającą kilka centymetrów głębokości, sznur zatrzymuje go na zaplanowanym poziomie. Oszczędność materiału jest jednak efektem ubocznym. Znacznie ważniejsze jest uzyskanie takiego przekroju spoiny, aby mogła ona prawidłowo reagować na ruch sąsiadujących elementów.
Ma to znaczenie szczególnie w połączeniach podlegających zmianom temperatury i odkształceniom. Szczeliny pomiędzy fragmentami elewacji, elementami stolarki, betonem czy innymi materiałami nie zawsze zachowują stałą szerokość. Uszczelniacz musi być dobrany i ułożony tak, aby przewidywany ruch nie powodował jego przedwczesnego uszkodzenia.
Problem zaczyna się, gdy masa przykleja się do dna
Elastyczna spoina w typowym ruchomym połączeniu powinna wiązać się przede wszystkim z dwiema przeciwległymi powierzchniami bocznymi. Sznur znajdujący się pod nią ogranicza przyklejenie masy do trzeciej powierzchni, czyli dna szczeliny.
Bez tego może dojść do tzw. przyczepności trójstronnej. Uszczelniacz jest wtedy związany z obydwoma bokami i jednocześnie z podłożem pod spodem. Gdy szczelina zaczyna się rozszerzać lub zwężać, masa ma mniejszą możliwość prawidłowego odkształcania. Naprężenia mogą prowadzić do jej rozerwania albo odspojenia od jednej z krawędzi.
Jeżeli szczelina jest zbyt płytka, aby zmieścić w niej odpowiedni sznur, w niektórych systemach stosuje się taśmę oddzielającą uszczelniacz od dna. Konkretne rozwiązanie powinno odpowiadać zaleceniom producenta zastosowanej masy.
Grubsza warstwa masy nie musi być trwalsza
Przy wykonywaniu spoiny łatwo założyć, że duża ilość uszczelniacza zapewni większą wytrzymałość. W ruchomych połączeniach taka zasada nie działa. Zbyt głęboka warstwa może mieć niekorzystną geometrię i gorzej znosić odkształcenia.
W instrukcjach części uszczelniaczy spotyka się zalecenie, aby głębokość spoiny stanowiła mniej więcej połowę jej szerokości. Nie jest to jednak uniwersalna proporcja, którą można zastosować przy każdym produkcie. Minimalną i maksymalną głębokość, szerokość spoiny oraz dopuszczalny zakres jej ruchu należy sprawdzić w dokumentacji konkretnego uszczelniacza.
Sznur pozwala ustawić dno spoiny na wymaganej wysokości. W praktyce zamiast przypadkowej warstwy masy powstaje połączenie o przewidywalnym przekroju.
Sznur powinien być nieco większy od szczeliny
Profil musi utrzymać się w miejscu podczas nakładania i profilowania masy. Jeżeli będzie za mały, może przesuwać się lub wpadać w głąb szczeliny. Zbyt duży będzie natomiast trudny do osadzenia i może zostać nadmiernie ściśnięty.
Producenci sznurów i systemów uszczelniających często zalecają dobór średnicy większej od szerokości szczeliny. Dla konkretnych produktów można spotkać zalecenia rzędu około 20–30 proc. naddatku, ale dokładna wartość zależy od konstrukcji sznura. Nie należy więc przyjmować jednego procentu dla każdego materiału dostępnego na rynku.
Szczególnej ostrożności wymaga montaż profili zamkniętokomórkowych. Nie powinno się przebijać ich ostrym śrubokrętem, szpachelką ani innym narzędziem. Do wciskania sznura lepiej użyć tępego elementu, który pozwoli równomiernie umieścić go na wymaganej głębokości bez uszkadzania powierzchni.
Zamkniętokomórkowy i otwartokomórkowy to nie to samo
Sznury podpierające występują w kilku odmianach. Popularne profile zamkniętokomórkowe powstają między innymi z pianki polietylenowej. Są elastyczne, mało nasiąkliwe i stosowane zarówno w pionowych, jak i poziomych szczelinach, jeśli odpowiada to wymaganiom danego systemu.
Sznury otwartokomórkowe są bardziej miękkie i łatwiejsze do ściskania. Ich struktura przepuszcza jednak wilgoć, dlatego nie powinny być automatycznie stosowane w miejscach, w których może zalegać woda. Dostępne są również rozwiązania łączące miękkie wnętrze z bardziej zamkniętą strukturą zewnętrzną.
Nie ma więc jednego sznura właściwego do wszystkich zastosowań. Trzeba uwzględnić rodzaj masy, położenie szczeliny, obecność wody oraz wymagania producenta systemu uszczelniającego.
Przygotowanie boków szczeliny nadal jest podstawą
Nawet prawidłowo dobrany sznur nie pomoże, jeśli uszczelniacz zostanie nałożony na zakurzoną, tłustą lub niestabilną powierzchnię. Boki szczeliny powinny być przygotowane zgodnie z wymaganiami używanej masy. Może być konieczne usunięcie starych pozostałości uszczelniacza, luźnych fragmentów podłoża, pyłu i innych zanieczyszczeń.
W określonych połączeniach producent może wymagać również zastosowania primera. Dopiero po przygotowaniu powierzchni sznur osadza się na ustalonej głębokości i nakłada masę tak, aby uzyskała dobry kontakt z bokami szczeliny.
Sam rodzaj uszczelniacza również ma znaczenie. Silikony, poliuretany i klejo-uszczelniacze hybrydowe różnią się właściwościami, odpornością oraz dopuszczalnym zakresem ruchu. Sznur nie sprawi, że przypadkowo wybrana masa stanie się odpowiednia do dylatacji.
Gdzie sznur dylatacyjny może się pojawić?
Profile podpierające są wykorzystywane m.in. w szczelinach dylatacyjnych, połączeniach elementów elewacji, złączach przy stolarce oraz niektórych szczelinach w posadzkach i innych elementach budynku. Konkretne rozwiązanie zależy od szerokości połączenia i ruchu, jaki trzeba przejąć.
Przy uszczelnianiu progu drzwi balkonowych sama powierzchowna warstwa silikonu nie zawsze usuwa źródło problemu. Podobnie przy ciepłym montażu okien szczelność zależy od właściwego zaprojektowania i wykonania całego połączenia, a nie od jednego zastosowanego materiału.
Po zakończeniu pracy sznura dylatacyjnego w ogóle nie widać. Pozostaje pod uszczelniaczem, ale właśnie tam kontroluje głębokość spoiny, podtrzymuje masę podczas jej profilowania i zapobiega niekorzystnemu związaniu z dnem szczeliny. W ruchomych połączeniach ten niewielki detal może więc decydować o tym, czy uszczelniacz będzie miał warunki do pracy zgodne z jego przeznaczeniem.

